na grzyby z borowikiem

Autor: borowik ceglastopory, Gatunek: Scenariusz, Dodano: 02 października 2017, 20:07:03

w związku z nieoczekiwanie sporym zainteresowaniem relacją z pierwszego grzybobrania (prawie pół tysiąca wyświetleń) prezentujemy kontynuację cyklu. tym razem przenosimy się z Kaszub do Trójmiasta. zapraszam do obejrzenia krótkiego reportażu z kolejnej wyprawy.

Komentarze (18)

  • yo, a ja mieszkam obok

  • ludzie mają świra z tymi grzybami.
    chyba niewiedzą, że grzyby są trujące.

    pieczarki i kurki powinny sobie rosnąć. tylko.

  • w tym roku, że grzybów było/ może jeszcze jest, tyle ile było, czyli można się było o nie potykać (nawet psiarze obrodziły) więc i mi się nazbierała fura prawdziwków, po której stwierdzam, że nie wiem, co ludzie w nich widzą, jakieś toto, plastikowe, niearomatyczne, z małą zawartością grzyba w grzybie, o wiele bardziej mi smakuje miodówka, czyli maślak pstry niż te borowiki
    szatańskie
    aczkolwiek, być może, tylko nie jestem mistrzynią w ich przyrządzaniu :P
    a filmik fajny, taki twój, aż sobie pomyślałam, że mnie taki cudny kawałek wybrzeża ominął, ale może jeszcze, nadrobię

  • Film pokazał prawdę o moim terenie. Dziś czy wczoraj widziałem ludzi z grzybami, którzy szli od morza.

  • A było tak blisko Gdańska...

  • to jest relacja z Rugii z terenu Parku Narodowego Jasmund. miasto łudząco przypominające Sopot to Binz. okazało się, że nawet osoby mieszkające w Trójmieście nie zorientowały się, że filmik nie został nakręcony na naszym wybrzeżu.

    prawdziwki najbardziej sprawdzają się po wysuszeniu (pachną słodko prawie jak cukierki) lub w słodkiej marynacie.
    a jak przyrządzasz miodówki? kiedyś je ususzyłem, ale straciły na tym.

    •    
    • 03 października 2017, 09:38:54

    Który z tych programów był najbardziej wygodny?

  • ostatecznie użyłem Avidemuxa. chodziło tylko o połączenie kilku filmów w jedną całość.

  • ja przeważnie suszę, żeby mieć na zaś, za pierogami z grzybami, tudzież kapustą, nie przepadam, i też mam dwie lewe ręce do nich, więc nie lepię, ale potem mam jak znalazł do mojego ukochanego, bigosu, a lubię jak w nim się aż roi, od grzybów, zazwyczaj wrzucam mix, borowiki, miodówki, podgrzybki, kołpaki, co mi się tam znajdzie i ususzy (moczę na noc, trochę gotuję, kroję i wrzucam do kapusty, a kapustę do wody od grzybów)

    w tym roku i dwa lata temu miałam nadmiar, maślaków, podgrzybków i innych koźlarzy (miodówki nie znalazłam ani jednej), więc walnęłam duszone, czyli oczyściłam, dokładnie, przepłukałam, obgotowałam (różne są szkoły, ja nie wylewam wody, nie zmieniam), pokroiłam, niekoniecznie w drobny mak:P na patelnię, na masło i odrobinę oliwy, do tego cebulka, dużo cebulki, ziele angielskie, listek laurowy, poddusiłam, dolałam wody grzybowej w której się obgotowywały (w rozsądnych ilościach), poddusiłam, dodałam całe mnóstwo pieprzu, trochę,soli, trochę śmietanki 30, na wierz, na talerzu drobno pokrojoną natkę, uwielbiam zieleninę, a w niej koper też, no i można było palce lizać











    podczas przeszczepu wątroby :P

  • często robię jakieś mięso w sosie, bitki, gulasz, karkówkę, grzyby służą mi bardziej jako dodatek, czy bazę do (..) m.in. sosów, niż traktuję je jako oddzielne danie

  • no to nieźle. widzę, że w twoim grzybowym portfolio są również kołpaki. ich nie zbieram, bo nie do końca rozpoznaję. rydze są natomiast przebojem sezonu. w końcu nauczyliśmy się je wyszukiwać wśród sosen. są łatwe i szybkie do przyrządzenia na patelni, bez wstępnej obróbki, na maśle z czosnkiem i przyprawami. wyborne. smaczniejsze były, jak dotąd tylko smardze. zaś ponoć prawdziwy rarytas, to rydze kiszone.

  • a grzybki halucynogenne?
    na śmierć.
    o nich zapomniano.
    to mój trzeci ulubiony gatunek.

  • kołpaki (bardzo smaczne) to przypadek, na mazurach byłam, pewnej prawie jesieni, i nic innego właściwie nie było, to miejscowy przysmak więc się ich nauczyłam, aczkolwiek nie do końca, bo w tym roku, jak wypatrzyłam kołpaka, w swoich okolicach, to mi kolega (zawsze zbieram grzyby pod okiem biegle obcykanych w grzybkach nie tylko cladosporium :P, a na koniec jest koszyk do przeglądu, albo i pół bagażnika:P) nim walnął w krzaki natychmiast, chyba to muchomor był, czy coś, dobrze, że postawiłam znak zapytania, bo tylko mi się wydało, że mam portret pamięciowy kołpaka w głowie :P

    ale za to znalazłam do kolekcji kozią brodę czyli siedzunia sosnowego, oddałam, bo mi się nie podobał i nie wiedziałabym co z nim, z niego zrobić, rydze widziałam u siebie, na tzw bazarze, jakoś mnie nie pociągnęły, stwierdziłam tylko, że może z olszówką ich bym nie pomyliła;)

    u nas przebojem jest salsa grzybowa, cukier, może być miód, w jakiś proporcjach z wodą i octem, dużo cebuli, łyżka przecieru pomidorowego, o bleeeee i fuj, niedługo ktoś wymyśli jakieś połączenie kurki, albo gąski z czekoladą

  • rydze to potęga. zanim nie nauczyłem się ich zbierać, kupowałem je właśnie na bazarze. siedzuń to również potęga. najprościej dodać go do jajecznicy. ma orzechowy posmak, co zbliża go do smardzy i trufli, czyli dwóch topowych, choćby ze względu na poziom osiąganych cen, gatunków.

    nota bene, te drugie, rzadko, bądź, co bądź, ale także, rosną w Polsce. właściwie po tym jak smardze same tej wiosny urosły na działce, trufle są ostatnim, brakującym mi trofeum. jeśli je kiedyś znajdę, porzucę grzybiarskie hobby z braku wizji osiągnięcia czegoś więcej. na szczęście jest to mało prawdopodobne. :)

  • aż spojrzałam jak wygląda trufla w tzw. naturze, no więc, spotykając się z nią, mogłabym pomyśleć, że to pozostałość po zwierzynie leśnej, grubszej od zajączka, albo że odkryłam złoże jakiejś nieznanej odmiany węgla kamiennego;)

  • ponoć są bardzo smaczne. nigdy nie jadłem. wyobrażenie dać mogą niektóre produkty, jak dość popularna oliwa truflowa, a szczególnie pasta truflowa, którą dodają czasem do pizzy i nie tylko zapewne.

  • można je kupić
    http://trufle-sklep.pl/
    ale pewnie to nie to samo, niż własnoręczne
    wypatrzenie;)

    hehe, ja raczej nie mam błękitnego podniebienia i wszystkie cuda kulinarne, oddałabym za zwykłe mielone (kotlety), ale póki co tylko dwie osoby potrafią zrobić takie, wg mnie, na oskara :P (z którymi nie mam kontaktu:P)

    kiedyś byłam gdzieś, powiedzmy na końcu horyzontu, mogłam jeść wszystkie kuchnie świata, (podejrzewam, że i trufli w nich nie mogło zabraknąć), ale nacieszyłam się nimi tylko 3 dni, przez resztę uzupełnienia dwóch tygodni, jadłam wyłącznie jajka, na twardo:), na śniadanie robiłam odstępstwo bo brałam jajecznicę, a do tego plastry podpieczonego boczku, a po tym, o dziwo słodkiego precla, posypanego koniecznie, cukrem, w kryształkach, żeby chrupało, nic innego mi nie wchodziło i nie smakowało, no cóż ;)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się