Valerka vs Jurek (part 3)

Autor: borowik ceglastopory, Gatunek: Proza, Dodano: 02 czerwca 2018, 18:08:10

Dziewczynka wspominała rozmowę jaką przeprowadziła z nią ciocia w przeddzień przyjazdu kuzyna i jego opiekunki. Siedziały na rozkładanych krzesłach w słoneczne przedpołudnie na tarasie przed domkiem, przysłuchiwały się śpiewom ptaków i popijały zimną wodę z listkami świeżo zerwanej mięty.


- Valerko, jutro poznasz kuzyna Jurka. Musisz wiedzieć, że Jurek różni się od innych dzieci. - opowiadała krewna.

 

- Może to Murzyniątko? - pomyślała dziewuszka i uśmiechnęła się do swojej myśli, szczęśliwa, że zobaczy wreszcie mieszkańca Afryki, o którym wierszyk czytała niedawno w książeczce.

 

- Otóż, Jurek, gdy miał dwa latka. - kontynuowała ciocia. - Wybrał się z babcią na spacer. Niestety babcia straciła go na chwilę z oczu i ten wszedł pod rusztowania ulicznej budowy. Nieszczęśliwy wypadek sprawił, że jeden z pracowników upuścił cegłę, która spadła wprost na głowę chłopczyka. Od tego czasu ma uszkodzony płat czołowy i często zachowuje się w sposób … - ciocia zbierała myśli, nie chciała przestraszyć dziecka. - … niekonwencjonalny.

 

- Aha – dziewczynka nic nie zrozumiała, ale nie chciała sprawić przykrości.

 

- Widzisz Valerko, szybko sama dostrzeżesz, o czym mówię. Staraj się jednak nie dać po sobie poznać, że widzisz mankamenty w jego zachowaniu. Bawcie się grzecznie i bądź dla niego szczególnie serdeczna.



Valerka leżała na polanie. Ręce i nogi miała skrepowane sznurkiem, tak że nie była w stanie się ruszać. Nad nią stał kuzyn Jurek z ciężkim głazem, który ledwo był w stanie utrzymać na rękach, nad głową. - Zmiażdżę cię, zmiażdżę, - wrzeszczał, coraz bardziej rozhisteryzowany bachorek.

Komentarze (34)

  • Owoc 24godzinych stękań borowika. Smutne.

  • przypomino mi kogoś, takiego złego człowieka.





  • jako osoba zupełnie postronna dodam:
    -rany, jakie to głupie jest!

  • ja myślę, że Jurek cieszy się, że zainspirował do cyklu miniatur. i że postać, której był pierwowzorem, jest jedną z dwóch głównych bohaterów. niestety ze względu na swe "mankamenty" nie umie okazać wdzięczności.

  • Valeria> kogo?
    Ninja> czemu głupie? Nieudolne, po prostu.
    borowik> won!

  • Jurek ty znowu szukasz spódnicy, pod którą się schować. jakie to przewidywalne. ta babcina nadopiekuńczość, powodowana poczuciem winy, ewidentnie cię wypaczyła. z drugiej zaś strony niebywała potrzeba opieki ze strony płci przeciwnej, to chyba jedyny przebłysk człowieczeństwa, który wykazujesz. hmm..



  • właściwie nie przeczytałam całości, tylko maleńki fragmencik 3 części.
    Może całość jest cudowna?
    raczej Nigdy o tym się nie dowiem.




  • Ninja> masz rację, nie warto.
    borowik> won.

  • przyzwyczaiłem się już, że moje publikacje wzbudzają największe zainteresowanie i prowokują liczne, płomienne komentarze. Jurek, przy całej gościnności, wynikającej bardziej ze zrozumienia faktu, że nie mam wpływu na to jaki element pojawia się pod tekstami, dam ci pewną wskazówkę. otóż to ty jesteś tu gościem i nie masz uprawień do wypraszania kogokolwiek, szczególnie gospodarza.

    choć wiem, żeś prymityw i ta oczywista konstatacja jest poza twoim zasięgiem.

  • borowik> won.

  • Borowiku nie wiem skąd czerpiesz pomysły? czemu akurat taka atmosfera?

  • no cóż. studiowałem kiedyś zagadnienia psychologii. ludzie o tak zwanej osobowości dyssocjalnej, kiedyś zwani psychopatami wzbudzali moje szczególne zainteresowanie. stanowią oni około 2% społeczeństwa. na liternecie mam wyjątkową możliwość obserwowania Jarockiego, który jest doskonałym przykładem. sposób jego postępowania, metoda w jaki funkcjonuje na portalu jest idealnym zobrazowaniem działania tego typu chorych umysłów.

    atmosfera miniatur jest odzwierciedleniem spostrzeżeń poczynionych w wyniku obserwacji życia liternetu. z jednej strony jest psychopatyczny charakter Jurka, z drugiej życzliwa i sympatyczna Valerka, która symbolizuje poczciwą i wielkoduszną część użytkowników.

  • literacka, a więc fikcyjna prezentacja zagadnienia ułatwia pojawianie się hipotez, które powstają poniekąd bezwiednie, ale wyłapane po chwili, mogą zostać poddane analizie i dalszej weryfikacji.

    by nie być gołosłownym. dotychczas zastanawiała mnie toksyczna relacja Jarockiego ze swoją babcią. dzięki swobodzie, jaką dała mi literacka ekspresja, jestem bliski postawienia tezy, że krewna musi mieć bardzo silne poczucie winy. kto wie? może czuje się odpowiedzialna za upośledzenie Jarockiego.

  • jeśli będziemy w stanie rozgryźć przyczyny charakteropatii(choćby w omawianym tu przypadku klinicznym, może w przyszłości nauka znajdzie metodę by leczyć tego typu nieszczęśliwe jednostki.

  • pamiętam twoje „prozy” stamtąd i ówdzie, i na pewno nie można nazwać je złymi
    bo masz jaja :P

    a i tym razem bohaterów mi nie szkoda, bo imć valercia to ameba, która z buciorami pakuje się w cudzą „strefę komfortu”, choć zgrywa dziewicę, lat 10, tuż przed zliczeniem 2 do 3, a jeżyk, to nie wiem, ale wkurwiające jest jego molestowanie i częstowanie, wybranych, tym samym

  • trochę zszedłeś borowiku jednak na psy, nie uważasz?

  • o cześć mowo. dawno się nie pojawiałaś. jesteśmy właśnie w trakcie badań naukowych nad patologicznym umysłem. stosujemy śmiałą i nowatorską metodologię.

  • nie mam buciorów, noszę z delikatnej skórki butki. nie wchodzę w czyjeść życie. skoro się pojawiłam, mam prawo do uczucia.

  • tak mowo, Valeria jest sympatyczna i nikomu źle nie życzy. nie ma więc powodu być w stosunku do niej nieuprzejmą.

    co zaś się tyczy twojego pytania, to zakładam, że masz na myśli moje dokonania literackie. otóż rzeczywiście nie zrobiłem kariery. nie przypominam sobie jednak, żeby to kiedykolwiek było moim celem, czy choćby w moim zasięgu. :)

  • fajne historyjki.

  • valerciu, no tak, a czasem ponaszasz je nawet, oczywiście delikatnie, z niewielkimi, zapewne malusieńkimi dziurkami, o czym nie omieszkałaś donieść, pod czyimś wierszyczeńkiem:)

    borowiku, jeśli pozwolisz, to ja zdecyduję, komu mam dać kopa w dupę, mi nie przeszkadza, że starasz się znaleźć, zagrzać swoje miejsce, wśród patologicznych umysłów

  • obyś się tylko w nich nie zasiedział

    ;)

  • napisz lepiej, kiedy zaktualizujesz swoje zdjęcie profilowe :)

  • przecież mogę tu wkleić nawet moją cipkę, w rozkwicie, albo inne, spod lasu, nie boję się, w końcu to tylko kawałek, ale jak mi powiesz, dlaczego?, nie wszyscy mężczyźni są takimi minimalistami

  • a bo pisałaś kiedyś, że dużo biegasz i chciałem zobaczyć jak wyglądasz w szortach i podkoszulku :)

  • biegam nadal, (poniżej 10 km, nie schodzę, do wątpliwych ód) jak przestaniesz robić za gwiazdora, to może ci kiedyś pokażę :)

  • nie prosiłem się, to wielbicieli wynieśli mnie na piedestały. dobranoc. jutro wcześnie pobudka. chcę zrobić 20 km, ale marszu :) pa.

  • nastaw sobie "na kompasie" pod górkę
    pa:)

  • Ja w tym roku plan następujący: PolskaEire 10km - zrobione, teraz szykuje się na półmaraton w Dublinie 11.08., następnie Sztokholm, połówka 15.09. (nigdy nie byłem, fajny hostel na wyspie w centrum zabookowałem) oraz jako truskawka na torcie full 42 km Frankfurt am Main 28.10. z kumplem lecimy później po maratonie trochę poszaleć, bo wreszcie będę mógł nieco alkoholu się napić w tym Roku. Też chciałbym zobaczyć, przyłączam się do borowikowej agitacji, zważywszy, że ja już się przed ann obnażyłem, jak biegam w obcisłych majtkach.

  • mój kolega biegł w ostatnim maratonie w bostonie (biega po całym świecie: australia, japonia, norwegia...) , ale pamięta tylko deszcz , przeraźliwe zimno, że zapomniał wziąć adidaski na zmianę, ale mu nie chlupotało, ścierając skórę do kości, bo na miejscu sprawił sobie jakieś żelazne skarpety i że jego kobieta spóźniła się pół godziny z kluczykami do szafki z ciuchami, bo utknęła w korkach, przez co prawie zamarzł, no ale dobra,

    powiedzmy, że zastanowię się nad fotką popularyzującą zdrowy tryb życia, który wcale taki nie jest, bo od wcierania magnezu w uda, też się można, uzależnić ;)

  • Ja w zeszłym roku w kwietniu w Rzymie przyjąłem dzwon wody, jak wystartowałem tak zaczęła się burza i ludzie na tych rzymskich kocich łbach jak namokły tratowali się. Sam niemalże na 37 km nogi nie złamałem nieopodal Piazza Navona. Dlatego się włoskiego zacząłem uczyć, bo kocham Włochy i Machiavellego warto by poczytać w oryginale i na starość osiądę pewnie gdzieś w okolicach Geniu, jak zakończę służbę Prezesa Rady Ministrów w Polsce.

  • *Genui.

  • ech, no i po co ci ona, przecież ty cnotliwy jesteś i wrażliwy, jakkolwiek i cokolwiek, a nosząc tę tekę można tylko w limo dostać od polskiego ciemnogrodu, który nie rozpoznaje własnego kota, a com dopiero prawdziwego prezesa rady ministrów:)

  • A znasz jakiegoś niecnotliwego i niewrażliwego premiera?

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się